fbpx

Akcja IV Magurski Ultramaraton 2018 zaczęła się na około miesiąc przed całą imprezą.

Mój Człowiek wpadł na pomysł aby wybrać się tam i może coś pobiec. Nie przekonywał mnie zbyt długo, przyznaję 😂

Sugerował mi MaguRun, czyli 20 km. Stwierdziłam jednak, że jeśli już jechać tyle kilometrów w Beskid Niski to wypadałoby spróbować czegoś mocniejszego 😀

A coś mocniejszego to oznaczało tylko jedno- MUR

Magurski Ultra Run na dystansie 58 km, suma przewyższeń podawana na stronie organizatora to 1838 m.

Mój pierwszy bieg ultra…..😍

Jakież ja oczy zrobiłam na wieść, że jednak jedziemy. Kot ze Shreka się chowa^^

Nastał ten dzień, czwartek godzina 10:00 rano. Wraz z moją siostrą, jej narzeczonym i moim Człowiekiem postanowiliśmy zjawić się na miejscu już dwa dni wcześniej. Zrobić mały rekonesans okolicy, ostatni trening przed startem i zrelaksować się do maksimum możliwości.

Od pierwszej chwili po przyjeździe w urokliwy Beskid Niski byłam mega pozytywnie nastawiona i zauroczona krajobrazem.

Nie wyobrażacie sobie nawet jak TAM jest cudownie!!! <3

Całe czwartkowe popołudnie zwiedzaliśmy i w promieniu niecałego kilometra od naszej kwatery odkryliśmy takie cuda:

Beskid Niski kusi swoją dzikością. Daje niesamowite wrażenie, że czas tutaj zatrzymał się jakieś 20 lat temu. Ludzie są bardzo życzliwi i ciągle uśmiechnięci. Nasz gospodarz był żywo zainteresowany zbliżającym się IV Ultramaratonem Magurskim 2018, a także w trakcie ostatniego treningu w okolicy mieszkańcy Krempnej zaczepiali nas i pytali jak idą przygotowania przy okazji życząc udanego startu 😊

Atmosfera bardzo podobna do tej panującej w Dębnie. Widać, że dla mieszkańców tych miejscowości maraton czy ultramaraton nie jest zmorą, a prawdziwym świętem i okazją do świętowania i kibicowania biegaczom, którzy zjeżdżają do tej maleńkiej miejscowości z całej Polski, a także Europy aby spróbować się na trzech dystansach IV Magurski Ultramaraton 2018:

  • 20 km MaguRun
  • 58 km MUR (Magurski Ultra Run)
  • Ultramaraton 92 km

Co warte wspomnienia i co zrobiło na mnie mega wrażenie to fakt, jak ostrożnie kierowcy tutaj poruszają się swoimi autami. Naprawdę!!! 😇

Wracając jednak do tematu, w okolicy jest naprawdę bardzo dużo atrakcji turystycznych, w tym główna siedziba Magurskiego Parku Narodowego gdzie możecie poznać historię całego Beskidu Niskiego wraz z zamieszkującą ją fauną i florą.

Nam udało się odwiedzić muzeum ostatniego dnia pobytu. Już po całym biegowym zamieszaniu.

Super miejsce, polecam gorąco 🙂

Również Cerkiew św. św. Kosmy i Damiana – dawna łemkowska cerkiew greckokatolicka, która na nasze nieszczęście obecnie jest w remoncie i nie można dostać się do środka. Z zewnątrz wygląda jednak bardzo imponująco i jej zdjęcia możecie zobaczyć powyżej.

Chwilę pospacerowaliśmy po okolicy, zrobiłam ostatni biegowy trening przed sobotnim startem i jeszcze czwartkowego wieczoru przywitaliśmy się z jednym z organizatorów, nota bene dzięki któremu znaleźliśmy się na listach startowych 😅

Na koniec dnia zjedliśmy kiełbaski z grilla i podziwialiśmy niesamowicie rozgwieżdżone niebo. Nie skłamię jeśli powiem, że pierwszy raz  w życiu na własne oczy widziałam tyle gwiazd, które były tak blisko i do tego kilka spadających 😍😍😍 Full Service 😉

Tak dobiegł końca dzień pierwszy w Beskidzie Niskim.

Dnia drugiego, w piątek pospałam do godziny 10:00. To była ostatnia okazja aby złapać trochę snu przed sobotnią pobudką o 3:00 rano. Jak potem okazało się, spać nie mogłam prawie wcale i wstałam już o 2:00  poirytowana swoją bezsennością. Dopiero wówczas zdałam sobie sprawę, że zaczęłam się denerwować 🙂 ale, ale….to jeszcze nie ten moment 🙂

O 12:00 jako jedni z pierwszych poszliśmy odebrać nasze pakiety startowe. Ile znajomych twarzy, jaka serdeczność, o matko!!! 😍

Chyba już każdy wiedział, że poprzedniego wieczoru użądliła mnie osa i te pełne zatroskania pytania czy wszystko ok i czy czegoś nie potrzebuję. Chyba jestem w niebie, pomyślałam 🙂

Dłuższa wymiana zdań z dawno nie widzianymi znajomymi, poznanie nowych super pozytywnych ludków, pyszne ciacho i kawka i lecimy dalej zwiedzać 🙂

Przez Krempną przepływa Wisłoka, przy której korycie znajduje się zalew, nad który również wybraliśmy się tego dnia. Jak się potem okazało jeszcze nie raz tam wylądowaliśmy 🙂

Chwila relaksu na pomoście, nad wodą, wśród zieleniości Magurskich Lasów i powrót na chatkę gotować makaron! Czyli jedno z dań, które biegacze lubią najbardziej^^ Tym razem wpadł makaron z tuńczykiem w sosie pomidorowym- pyszka 😻

Dla odwrócenia uwagi foteczki spod cerkwi z roku 1778, a także z okolic zalewu i Wisłoki 😀

Nieuchronnie zbliżał się koniec piątkowego dnia. Potrzebowałam jeszcze spakować swój plecak i naszykować wszystkie niezbędne rzeczy aby niczego nie zapomnieć na bieg. To już nie dystans półmaratonu, który można ujanushować. Jeden błąd, brak odpowiedniej ilości jedzenia, wymaganego przez regulamin koca NRC, czy minimalnej ilości wody jaką należy przy sobie mieć może skutkować nieprzyjemnymi konsekwencjami w trakcie biegu. Jeszcze jedna ważna rzecz! Numer startowy! Bez niego ani rusz. Od dłuższego czasu przypinam go na koszulkę dzień przed startem, no chyba, że start wypada w godzinach południowych, wtedy wiem, że na pewno nie zaśpię i ze wszystkim zdążę na czas.

Buty, zegarek, kompresy, czapka, woda, odgazowana cola, żelki… i kilka jeszcze innych drobiazgów spakowane do plecaka. Ma być gorąco. Mimo startu o 5:00 rano będzie na plusie jakieś 20- kilka stopni, potem już tylko cieplej… Kurtki nie potrzebuję. Wszelki nadbagaż nie jest mile widziany więc nie biorę.

Mam  to szczęście, że moja siostra (Karolina vel Ruda Grażyna) będzie na punktach wraz z Olą i kilka rzeczy mogę im zostawić, tak na wszelki wypadek.

Nigdy nie wiadomo co się może wydarzyć. Koszulka i skarpetki na zmianę, dla Michała izotoniki i ciastka.

Wszystko spakowane. Można iść spać.

Wiercę się chwilę i zasypiam ok. 21:00. Potem budzę się 21:30 , 22:00, 23:45, 01:15, 01:49, 02:03….

Boli mnie żołądek, serce wali jak młot.

Dość, już nie zasnę. Pora wstawać.

Jeśli ciekawi Cię co było potem, kliknij w Zostać „ultraskiem”, czyli IV Magurski Ultramaraton 2018 cz. II

Do zobaczenia w kolejnym wpisie 😀